^wróć na początek

     orzeleklogo

dane kontaktowe:
telefon: 0048 32 2419 910
e-mail: zss1@sp5.chorzow.pl

BLOG BOŻENY KOTEI

 

usmiechnij sie

Podobno śmiech przedłuża życie…Proponujemy więc Państwu spotkanie z humorem szkolnym – czyli lekturę zabawnych tekstów w zakładce „Uśmiechnij się – z pamiętnika nauczyciela”. Postaramy się zapewnić Wam godziwą rozrywkę: sięgniemy do zdarzeń zachowanych w pamięci nauczycieli, a związanych z niepowtarzalną wyobraźnią dzieci, ich cudownym pojmowaniem świata i zdolnościami „słowotwórczymi”. Mamy nadzieję, że w to przedsięwzięcie włączy się cała społeczność szkolna. Zapraszamy do współpracy wszystkich nauczycieli, pracowników, rodziców i uczniów. Jeśli pamiętacie jakieś zabawne wydarzenie, jeśli utkwiła Wam w pamięci wyjątkowa wypowiedź Waszego dziecka/ucznia/kolegi – prosimy o kontakt z kierownikiem świetlicy Bożeną Koteją, która zajmie się redakcją tekstów lub panią Ewą Adamską, która od lat gromadzi w notatniku własne wspomnienia szkolne. Dostarczone teksty będą poddane weryfikacji i korekcie, ich treść będzie dostosowana do wymogów strony internetowej.
Prosimy o kontakt osobisty lub przesłanie tekstów drogą elektroniczną na bkoteja@wp.pl albo gazeta@wp.plw temacie wiadomości proszę umieścić zwrot „Uśmiechnij się”.


4.12.2017

4122017

No i mamy wreszcie grudzień - ten zimny ale piękny miesiąc. Za oknami śnieg, zrobiło się też bardzo nastrojowo, bo wszędzie widać oznaki zbliżających się świąt. Co przyniesie Mikołaj? Rózgę czy wymarzoną zabawkę? Słodycze czy książkę? Co będzie w kolorowych paczkach pod choinką? Myślę, że to, na co zasłużyliśmy...Oby każdy znalazł coś dla siebie. Dzieci, nie zapomnijcie, że dorośli też lubią prezenty, szczególnie takie wykonane przez Was własnoręcznie.
W dzisiejszych czasach dzieci podobno nie wierzą w Mikołaja. A kto nie wierzy - prezentu nie dostanie!

A co znalazłam w pamiętniku nauczyciela? Zobaczcie.
Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)
Ksiądz Robak miał wyrzuty po mordzie.
Beniowski zabił sześciu Kozaków. Jeden z nich umarł, a pozostali uciekli.
Bardzo ciężka jest praca rolnika i górnika, chociaż jeden pracuje na wierzchu, a drugi pod spodem.
Zginął na polu chwały i to było jego prawdziwą pociechą.
Słowacki na swoim pogrzebie widział tylko garstkę najbliższych przyjaciół.
Zarodnik kiełkuje w przedrostek.
Bolesława Chrobrego poznałem już na trzeciej lekcji.
Do historii przeszedł nie cały Achilles, tylko jego pięta.


20.11.2017

20112017

„Tragizm rodu ludzkiego: na ogół człowiek jest
mądry jednostronnie, ale głupi wielostronnie”
Ludwig Hirszfeld


Codziennie wokół nas tyle się dzieje: historie wielkie, ważne i jedyne w swoim rodzaju ale też małe dramaty szarych ludzi. Na te pierwsze nie mamy zwykle wpływu; możemy jednak pomagać sobie nawzajem, swoim bliskim, znajomym. W ten sposób zmieniamy świat na lepszy. Mam nadzieję, że wielu spośród nas weźmie udział w charytatywnych akcjach przedświątecznych, które organizowane są nie tylko przez media ale i w naszej szkole. Otwórzcie więc serca dla innych! Zmieńcie ich smutne zwykle święta na takie pełne radości, bogate i pachnące choinką.
A teraz czas na odrobinkę humoru szkolnego.

 

Z pamiętnika nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie:
Podczas zajęć w świetlicy dzieci rozwiązują krzyżówkę. Pani pyta: Co to jest „służy do mycia, służy do picia, bez niej na ziemi nie byłoby życia”? Piątaszka (z przekonaniem w głosie) wykrzykuje: Szklanka!
Na lekcji wf nauczycielka prosi uczniów o podanie nazwy dyscypliny sportowej. Podpowiedź brzmi: „może być ziemny lub stołowy”. Uczniowie milczą. druga podpowiedź brzmi: „gra w niego Agnieszka Radwańska”. Piątaszek z triumfem: Rzut młotem!
W stołówce Piątaszek podchodzi niepewnie do nauczycielki i mówi: Ja chciałem jeszcze jeść ale odniosłem talerz. Pani więc pyta: To dlaczego odniosłeś talerz? Piątaszek ze smutkiem: Bo mnie się pomyliło!

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora) - historia w oczach ucznia:
Krzyżacy walczyli jak lwy, ale i tak padli jak muchy.
Największym błędem Bolesława Krzywoustego było to, że podzielił swoich synów na pięć części.
♥ Po bitwie na polu grunwaldzkim zostało więcej nieboszczyków niż przyszło.


1.11.2017

1112017

Nie ma współodpowiedzialności od święta.

Jest albo powszednia, codzienna,

wyczuwalna jak drgnienie myśli czy bicie serca,

albo nie ma jej wcale.

(Edmund Jan Osmańczyk)

Dzisiaj nie będzie miło. Znowu muszę wrócić do tematu niszczenia mienia szkolnego. Okazuje się, że najwięcej zniszczeń powodują prawdopodobnie uczniowie młodsi, szczególnie z klas 1-3. To oni wrzucają całe sterty papierowych ręczników do umywalek. To oni potrafią wcisnąć do pisuaru rolkę papieru toaletowego, nie zakręcają wody w kranach, nie spłukują toalet, odkręcają śrubki... Że nie wspomnę wreszcie o „palcowaniu” świeżo pomalowanych ścian. Zniszczenia tym spowodowane są ogromne i bardzo duże koszty ponosi też szkoła, aby wciąż na nowo wyposażać ubikacje i inne pomieszczenia. Dlatego apeluję do rodziców, aby uczyli dzieci, jak należy dbać o wspólne dobro.

A teraz już dość narzekania, pora na odrobinkę humoru szkolnego.

 

Zerkam do pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie i co widzę?

♥ Uczniowie nie znają nazwisk swoich nauczycieli. Otóż, pływania w naszej szkole uczą: Pan Baryła, Pani Buljon lub też Balon, Pan Toster.

♥ Aby móc opisać to zdarzenie, musiałam uzyskać zgodę nauczyciela na użycie jego nazwiska.

Okazuje się, że nasi biedni uczniowie mają problemy z prawidłowym użyciem imion  i nazwisk. Jaki ten język polski jest jednak trudny - tyle tu końcówek, koniugacji, deklinacji. I tak, zdarzyło się, że uczeń przyszedł na basen i zwrócił się z prośbą do jakiejś nauczycielki: „Czy może pani dać ten zeszyt PANU JANKU BARUCHU?” No cóż, intencje pewnie były szczere:)

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

♥ Gospodyni doiła krowę i ryczała wniebogłosy.

♥ Zamożni chłopi nigdy nie wychodzili za mąż za biednych, tylko za siebie.

♥ Nasz pies ma trzy lata, długi ogon i niebieskie oczy zupełnie jak tatuś.

♥ Papuga potrafi mówić nawet takie wyrazy, których człowiek nie powtórzy.

♥ Jeż i jaskółka to zwierzęta, które pomagają rolnikowi w zjadaniu robaków.


20.10.2017

20102017

Przebywanie z dziećmi leczy duszę
(Fiodor Dostojewski)

Już nie raz pisałam o tym, że codzienne obcowanie z dziećmi wpływa na nastrój osób dorosłych, a na dodatek - wpływa bardzo pozytywnie. Świat dziecka jest taki nieskomplikowany: białe albo czarne, dobre albo złe, smaczne albo ohydne, lubię albo nie lubię...Nie ma tu miejsca na wątpliwości, szarości, półprawdy. Tylko że w życiu, niestety, nie bywa tak prosto. Dlatego dorośli, którzy potknęli się nie raz, których dopadło rozczarowanie codziennością, nie potrafią po prostu cieszyć się życiem takim, jakie jest im dane, tu i teraz. Wiecznie zamartwiają się, planują, zdobywają, pędzą gdzieś.
Dzieci, podzielcie się Waszą wiarą, pewnością siebie i uśmiechem z dorosłymi, niech oni też poczują radość życia!

 

Ku pokrzepieniu serc, zajrzyjmy wszyscy do pamiętnika nauczyciela (zapożyczone z tygodnika Angora).
♥ Borsuk jest chroniony ze względu na sadło i pędzle.
♥ Gajusz Juliusz Cezar to była jedna osoba.
♥ W „Balladynie” oprócz scen grozy są sielankowe, np. gdy Balladyna zabija Alinę.
♥ Słowianie mieszkali w drewnianych domach, z których dym wychodził mniejszymi, a Słowianie większymi otworami.
♥ Egipcjanie zapisywali wszystko na papierosach.

 

Pośmiejmy się też z nauczycieli i uwag, które zapisują w dzienniczkach uczniów:
♥ Wojtek samodzielnie chodzi po klasie.
♥ Spytał, czy zamiast iść do tablicy może wysłać sms-a.
♥ Uderzył kolegę cymbałkiem w głowę.
♥ Paweł ciągle rży i puka w ławkę, bo, jak mówi, chce być muzykiem.
♥ Założył forum internetowe, na którym wyśmiewa się ze mnie.


10.10.2017

10102017

Dbaj o swoje ciało po to, by dusza miała ochotę w nim pozostać
(powiedzenie hinduskie)


Na pewno każdy uczeń potrafi powiedzieć, po co chodzi do szkoły: po to, by zdobyć wiedzę i wykształcenie, by w przyszłości znaleźć dobrą pracę. Dla nielicznych - to przykry obowiązek. Niektórzy potrafią w szkole świetnie się bawić - tam są koledzy, codziennie coś nowego się dzieje, można jeździć z klasą na wycieczki, wygłupiać się. Miłośnicy sportu chodzą do naszej szkoły, aby osiągać wspaniałe wyniki na zawodach a w przyszłości - błyszczeć na olimpiadach i zdobywać upragnione złote medale. Ale prawdziwie sportowa postawa to nie tylko wyniki. To cała filozofia, a dokładniej mówiąc - to styl życia. Pamiętajcie więc o zdrowym i regularnym odżywianiu się, nocnym odpoczynku, śmiechu, ruchu na świeżym powietrzu a także o higienie osobistej. W takim czystym, zadbanym i wysportowanym ciele na pewno zamieszka zdrowy duch! :) A wtedy już prosta droga do wszelkich sukcesów. Życzę Wam tego z całego serca.
A dla zdrowia podaruję Wam porcję szkolnego humoru. 

 

Zajrzyjcie wraz ze mną do pamiętnika nauczyciela (zapożyczone z tygodnika Angora):

♥ Kochanowski był studentem, poetą i za granicą.
♥ Jacek Soplica pochodził z biednej, niezamężnej szlachty.
♥ Konikiem Basi Wołodyjowskiej było siedzenie w stroju.
♥ Karol Wielki był człowiekiem sprawiedliwym i nakazał, by ludzie byli sądzeni, zanim się ich zabije.
♥ Zbliżała się pora śniadaniowa; krowy jadły trawę, a ja razem z nimi.
♥ Wacek wszedł na lód i zaczął pękać.

 

Podsłuchane w Radio Trójka - Zagadkowa Niedziela:

Dzwoni do programu mały słuchacz. Prowadząca pyta, jakie zwierzę - jego zdaniem - jest najbardziej niezwykłe. Chłopiec odpowiada, że świnia.
- Dlaczego? - pyta prowadząca.
- Bo to moje ulubione zwierzę - odpowiada dziecko.
- Ale dlaczego świnia jest twoim ulubionym zwierzęciem? - chce wiedzieć prowadząca.
- Bo jest RÓŻOWA! - pada zdecydowana odpowiedź.


1.10.2017

1102017

Przyjaźń - to jedna dusza w dwóch ciałach

                                                                                                            (Arystoteles)

 

Nie jesteś sam na tym świecie. Oprócz rodziny masz jeszcze mnóstwo znajomych, kolegów w klasie, sąsiadów... Wszystko, co robisz, to jak się zachowujesz i o czym mówisz ma wpływ na Twoje otoczenie, przede wszystkim - na relacje z innymi ludźmi. Pilnuj się więc, żeby nie zrobić krzywdy drugiemu człowiekowi jakimś niezręcznym słowem czy gestem albo po prostu obojętnością. One też potrafią ranić, czasem bardziej niż czyny. Dbaj o przyjaciół - to, że masz ich teraz nie oznacza, że będą zawsze z Tobą. O przyjaźń - tak jak i o miłość - trzeba zabiegać a nawet walczyć. Prawdziwa przyjaźń nie przydaża się w życiu się zbyt często, więc jeśli ją masz - chuchaj na nią i dmuchaj, wystawiaj na promienie słoneczne i podlewaj jak ukochaną roślinkę. Wtedy jest nadzieja, że rozkwitnie jak piękny kwiat.

A teraz tradycyjnie kilka wpisów z pamiętnika nauczyciela.

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

♥ Hrabia podziwiał zamek wprawionym okiem.

♥ Chopin urodził się i umarł bezdzietny.

♥ Oprócz zabitych na polu walki leżało wiele obrażonych.

♥ By chronić drzewa od pożarów spowodowanych słońcem, należy sadzić je w cieniu.

 

Podsłuchane w audycji Radiowa Trójka

♥ Dzieci mają odpowiedzieć na pytanie prowadzącej program „Zagadkowa niedziela”, co to jest: „ ...jest ogromna, jak startuje to hałas słychać w promieniu wielu kilometrów”.

 Dziecko odpowiada: Samolot.

Prowadząca: Ale to jest „ona”!

Dziecko z triumfem: Samolotka!.


12.09.2017

12092017

Są ludzie, którzy nie popełniają błędów.
To ci, za których myślą inni.

(Henryk Jagodziński)

 

Witajcie! Jak czujecie się w „nowej” szkole, SP nr 5? Nowa nie tylko dlatego, że remontowana... Do zmienionej nazwy musimy się wszyscy powoli przyzwyczaić, no i do tego, że mamy teraz klasy siódme. Całe szczęście, że jesteśmy tacy sami, nikt nas nie podmienił. Nadal jesteśmy jedną z najlepszych szkół w regionie. Nadal staramy się usilnie      o dobre wyniki w nauce i sporcie, dbamy o estetyczny wygląd budynku, o dobre relacje między uczniami. Jest jeszcze troszkę utrudnień związanych z trwającą termomodernizacją - ale za to jak będzie pięknie za kilka miesięcy, pomyślcie tylko! Już teraz powiało świeżością czystych ścian, nowych okien i drzwi, a to przecież nie koniec zmian. Niebawem dostaniemy do dyspozycji kolejne skrzydło, jadalnię, sale świetlicowe. Ja cieszę się ogromnie, a Wy?

 

Zaglądnijmy do pamiętnika nauczyciela...

Podsłuchane w programie radiowej „Trójki”

♥ Mały uczestnik programu pyta: Czy Pani była kiedyś młoda i ładna?

♥ Gość programu opowiada, że jest pełen podziwu dla naukowców, którzy badają przeszłość naszej planety (tu padają dwa nazwiska kobiet - naukowców). Kilkuletni chłopiec przerywa      i mówi: Ale przecież Pana żona musi być z tego powodu bardzo niezadowolona, nawet zazdrosna!

 

Zapożyczone z prasy (Tygodnik Angora)

♥ Po rozmowie z Magdą Anielka dowiedziała się, że jest to ostatnia świnia. Ojciec zabił przedostatnią.

♥ Matejko malował pod Grunwaldem.

♥  Przykładem ludzkiej bezmyślności jest nowelka Prusa.


4.09.2017

4092017

„Szczęśliwi chwil nie liczą, a później narzekają,

że szczęście trwa krótko” - Henryk Jagodziński

 

Witam Was ponownie, drodzy Czytelnicy - uczniowie, rodzice, nauczyciele! Wakacje skończyły się i mam nadzieję, że wracacie do szkoły i pracy z entuzjazmem. Trochę szkoda, że to już koniec gorących dni, zabaw w wodzie, wędrówek po górach i lasach...Ale pamiętajmy, że gdyby lato miało trwać przez okrągły rok, nie docenialibyśmy tak bardzo jego uroków. Myślę, że ponowne spotkania z kolegami i wychowawcami też są miłe. No i te nowe wyzwania, nowe podręczniki, czyste zeszyty, które za kilka dni zaczną zapełniać się zadaniami...

Na dobry początek nowego roku szkolnego proponuję kilka zabawnych historyjek - niech wprawią Was w dobry humor.

 

Z pamiętnika nauczyciela (tygodnik Angora)

♥ Sprzedaliśmy krowę sąsiadce, która miała kopyta.

♥ Na wiosnę mój ojciec wywozi gnój na pole i roztrząsa go razem z mamusią.

♥ Szpak jest szpakowaty, tak jak mój tatuś i koń.

♥ Grzyby zamarynowaliśmy razem z ciocią.

♥ We wsi panowała ciemnota a także wójt.

♥ Nie mogę się doczekać lata i pić mleko prosto od babci.

♥ W górach nie mieszkają ludzie tylko górale.

♥ Grzyby składają się z kapelusza, trzonu i robaków.


21.06.2017

21062017

Żegnajcie drodzy Czytelnicy – Nauczyciele, Rodzice, Uczniowie – do września! Witajcie wakacje!
Kochani, życzę Wam wspaniałego letniego wypoczynku. Życzę zdrowia, bezpiecznej zabawy, nowych wrażeń. Życzę uśmiechu na twarzy, słońca, chłodnej wody do kąpania i gorącej plaży do opalania. Wróćcie do nas cali, zdrowi i zadowoleni – z nowymi siłami do pracy i nauki.

 

A teraz zajrzyjmy - po raz ostatni w tym roku szkolnym - do pamiętnika nauczyciela.

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)
♥ Duży wpływ na Mickiewicza miała Maryla Rodowicz.
♥ Młodzież szkolna jest wykorzystywana do szczepienia przeciwko gruźlicy.
♥ Nasz dom wybudował dziadek. Jest on cały z muru.
♥ Idąc do szkoły wykoleił się tramwaj.
♥ Gerwazy zobaczył w oknie strzelbę i znaną postać, która jeszcze dymiła.
♥ Gdy górnik zjeżdża do kopalni, w ręce dźwięczy mu kielnia.
♥ Bonaparte górował nad innymi niskim wzrostem.
♥ Wisła płynąc przez Żuławy, wpada w depresję.

 

A gdybyście bardzo się nudzili podczas wakacji, proponuję poćwiczyć giętkość języka na takich oto łamańcach:

♥ Cesarz często czesał cesarzową.
♥ Bezczeszczenie cietrzewia cieszy moje czcze trzewia.
♥ Trzech Czechów milczy mil trzy.
♥ Pewien żarłok nienażarty raz wygłodniał nie na żarty.
♥ Sama ma mama ma banana.
♥ Popłakuje Paula w auli, że koala łka w Australii.
♥ Ćma ćmę ćmi.
♥ Trzy wszy w szwy się zaszywszy szły w szyku po trzy wszy.
♥ Podczas dżdżu nie zmiażdż dżdżownicy.
♥ Krnąbrną Brdą brną drwa.


10.06.2017

10062017

Witajcie, drodzy Czytelnicy! Myślę, że najbliższe dni będą dla nas wszystkich wspaniałe: to już ostatnie chwile w szkole, na pewno oceny końcowe są takie, na jakie zasłużyliście i teraz spokojnie można zacząć planować wakacje, tym bardziej, że piękna pogoda sprzyja rozmyślaniom o lesie, jeziorach, plaży i wędrówkach z plecakiem. Ahoj, przygodo!


Na chwilę jednak wróćmy jeszcze do spraw szkolnych. Chciałabym przypomnieć o pewnych podstawowych zasadach, które obowiązują nas przy załatwianiu różnych spraw.
I tak: Jeśli chcecie odpowiadać dodatkowo z przedmiotu, to nie odbywa się to np. na ulicy ani na korytarzu podczas przerwy. Trzeba to zrobić w sali lekcyjnej, w wyznaczonym przez nauczyciela czasie. Jeśli nauczycielka kazała Wam uzupełnić notatki/zadania w zeszycie, to nie wręczacie jej tego zeszytu w sklepie czy stołówce. Gdy trzeba załatwić nową legitymację szkolną przychodzicie do sekretariatu – nie wręczacie sekretarce zdjęcia na korytarzu.


No i dochodzimy do meritum – czyli do spraw związanych z obiadami, gdyż wciąż dochodzi do jakichś nieporozumień, moim zdaniem, zupełnie niepotrzebnie. Wszelkie formalności należy załatwiać w gabinecie kierownika świetlicy, który znajduje się koło pomieszczeń świetlicowych; tam oddajemy oświadczenia o żywieniu, tam odbieramy bloczki obiadowe i faktury, tam wreszcie przychodzimy po odbiór pieniędzy za zgłoszone wcześniej nieobecności. Przed wydaniem pieniędzy kierownik świetlicy musi sprawdzić faktyczne zgłoszenie nieobecności, przeliczyć należną kwotę, wypisać kwit i poprosić o podpis osobę odbierającą należność. Nie można tego wszystkiego robić w stołówce, podczas przerwy obiadowej, gdy do jadalni przychodzi ponad 100 uczniów. W stołówce kierownik świetlicy zajmuje się opieką nad dziećmi a nie papierami! Zresztą, cała dokumentacja znajduje się w gabinecie. Bardzo proszę dostosować się do tych zasad – unikniemy wielu nieprzyjemności i zamieszania. I pamiętajcie o terminach! To ważne - i wynika nie z mojej złośliwości ani wygodnictwa, lecz z wymogów „rachunkowych”.


A teraz przechodzimy do milszego tematu, czyli…
Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie
♥ Ciekawe wypowiedzi Piątaszka na lekcji:
- W Krakowie znajduje się Kopiec KOPCIUSZKI!
- Wisła przepływa przez Kraków i BYTOM!

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)
♥ Jezus popełnił swój pierwszy grzech w wieku 12 lat. Napisane jest: „I zwinąwszy księgi, odszedł”.
♥ Chłopi zrozumieli, że wielką kupą mogą wystraszyć żandarmów.
♥ Dziewczyna była młoda, bo jeszcze nie skończyła osiemnastego wieku.
♥ Złodziej ukradł krzesło i poszedł siedzieć.
♥ Pewne bakterie rozkładają obornik na kompot.
♥ Na meczu piłki nożnej najlepiej grała orkiestra strażacka.

 

 


20.05.2017

20052017

Muszę znów trochę pomarudzić - wciąż o zachowaniu uczniów…Dzieci są naprawdę wspaniałe, ale czy wolno mi patrzeć obojętnie na bezmyślność niektórych uczniów? Podam kilka przykładów:

- z upodobaniem maniaka „huśtają się” na krzesłach – a co to, koń na biegunach? Przypominam, że krzesło ma 4 nogi. Dlaczego? Otóż po to, aby stało na wszystkich swoich 4 nogach. Czym grozi kołysanie się na krześle? W najlepszym przypadku, złamaniem krzesła a w najgorszym – połamaniem sobie kości, jeśli krzesło złamie się pod nami. Oj, dużo takich połamanych krzeseł w naszej szkole! A kto i kiedy kupi nowe? Obyśmy nie musieli pisać w zeszytach lub jeść obiadu na stojąco!

- niszczą toalety, między innymi nie spuszczając po sobie wody. Jak to możliwe, że w domu ich tego nie nauczono? Oszczędzają wodę? Bez przesady z tą oszczędnością, straty materialne są większe, gdy trzeba wymieniać rury i inne urządzenia sanitarne!

- nie zakręcają wody w umywalkach. I gdzie tu oszczędność? Na dodatek, umywalka często zatkana jest papierem, bo dzieci wrzucają go tam, zamiast do kosza. I potop gotowy!

Drodzy uczniowie, proszę Was o zmiłowanie nad naszym budynkiem szkolnymJ. To nasza wspólna własność, o którą starajmy się dbać. Jeśli widzisz, że ktoś bezmyślnie niszczy – zareaguj koniecznie!

A teraz śmiesznostki z pamiętnika nauczyciela.

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Zbyszko jechał na koniu i piana leciała mu z pyska.

Antek miał kataru po dziurki w nosie.

Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę, a niekiedy nawet z roku na rok.

Ślimaki są jadalne ale tylko we Francji.

Lis był chytry, a pod spodem biały.

Góral ma na głowie kapelusz, spodnie i kierpce.

Chopin zostawił swoje serce w Warszawie, ale ciało jednak w Paryżu.

Matka z zawodu była nauczycielką, a ojciec Władysław.

Ubrał się w strój szlachecki, to znaczy wąsy i czub na głowie.

 


8.05.2017

8052017

Muszę, po prostu muszę dzisiaj, koniecznie teraz przekazać Wam, drodzy Czytelnicy, prześmieszne przykłady wpisów do dzienniczka ucznia. Pośmiejmy się wspólnie nad sytuacjami, przestawionymi w nauczycielskich notkach:

 

Zapożyczone z tygodnika Angora

♥ Ukradł ze szkolnego WC sedes i przechowuje go w tornistrze.

♥ Wkłada kapiszony do kontaktu, czym doprowadził nauczycielkę na pogotowie.

♥ Przestawił cyfry w autobusie linii 161.

♥ Obscenicznie wali w cymbałki.

♥ Rozbiera atomy na cząsteczki i kładzie sobie na oczach.

♥ Na języku rosyjskim myśli po polsku.

♥ Myśli, że jest fajna – proszę uświadomić dziecko.

♥ Jaś swoim zachowaniem potwierdza teorię Darwina.

♥ Podczas lekcji zamawia pizzę przez telefon komórkowy.


2.05.2017

2052017

Dzisiaj coś o szanowaniu mienia. Do wiadomości tych, którzy nie wiedzą, czym jest mienie: to jest własność Twoja lub kolegi albo nawet kogoś całkiem obcego; mienie może też być wspólne – np. wszystko to, co znajduje się w budynku naszej szkoły jest wspólnym mieniem uczniów, nauczycieli i pracowników ZSS nr 1.

Dzieci i młodzież nie szanują ani własnych rzeczy ani własności kolegów. A co za tym idzie, nie szanują też własności wspólnej. To stwierdzenie wynika z moich codziennych obserwacji: rzucanie na podłogę ubrań – niech wszyscy po nich depczą, co tam, babcia wypierze; gubienie przyborów i podręczników – nie szkodzi, mama kupi nowe; celowe i bezmyślne pisanie markerem po ścianach, książkach, ławkach – nic to, KTOŚ to wyczyści; wrzucanie całych rolek papieru toaletowego do muszli – no to co z tego, że się zatka rura, będziemy załatwiać się na podłogę.

Drodzy Uczniowie, pamiętajcie, że jednak lubicie przebywać w czystych i estetycznych miejscach, takich np., jak wyremontowane sale i korytarze. Na pewno zwróciliście uwagę, jak tam teraz jasno, jakie piękne są gładkie ściany…Uszanujcie to. Następny remont będzie dopiero za wiele, wiele lat.

 

A teraz coś dla rozrywki.

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

♥ Czy wiecie, kto to jest Zimoląg? Wg Piątaszka to po prostu…Eskimos.

♥ W zeszycie Piątaszka: Siedząc na ławce, padał deszcz.

 

Zapożyczone z tygodnika Angora

♥ Orzeł to ptak, który wylądował na niejednym godle.

♥ Pantofelki to takie małe organizmy, które pasożytują na kapciach.

♥ Tasiemiec jest szkodnikiem bardzo pożytecznym.

♥ Wiersz się kończy liturgicznym słowem „amen”, co oznacza: jakoś to będzie.

♥ Chmura ozonowa ma wielką dziurę.


21.04.2017

21042017

Moi drodzy Czytelnicy, dzisiaj przedstawię Wam – ku pokrzepieniu serc – kilka zabawnych wypowiedzi/zdarzeń z życia szkoły. Jakoś tak się dzieje, że najlepsze natychmiast umykają     z pamięci. Ostatnio bardziej więc polegam na prasie, niż na swojej głowieJ. Ale coś tam się zawsze znajdzie, całe szczęście…Chyba, że zajrzę do pamiętnika nauczyciela:

 

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie.

Pani do niegrzecznego Piątaszka: „Zobaczysz, jak przyjdzie Twój tata, to wszystko mu opowiem o Twoim zachowaniu!” Odpowiada Piątaszek (z pogróżką w głosie): „To Pani ZOBACZY, jak mój tata przyjdzie!” . Na to inny uczeń (lekceważąco): „A co Twój tata może zrobić takiej starszej pani?”

Pani ze świetlicy przyszła do stołówki po ucznia i mówi: „Widziałam Twoją mamę, żebyśmy się tylko z nią nie rozminęli, wracając do świetlicy”. Na to Piątaszek: „Ale ja WIEM, jak moja mama wygląda, więc się nie rozminiemy!”

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora) – uwagi ze szkolnego dzienniczka.

„Składa na lekcji samoloty z papieru. Nie ma o tym zielonego pojęcia”,

”Wpadł do klasy, udając karabin maszynowy, po czym niezwłocznie oddalił się         w bliżej nieokreślonym kierunku”,

„Na lekcji niemieckiego klnie po angielsku”,

„Robi się czerwony na lekcji, co bardzo deprymuje nauczyciela”,

„Skacze po ławce bez spadochronu”,

„Na lekcji informatyki uczeń bawi się moją myszką”.


05.04.2017

05042017

Ptaszki, kwiatki, trawka…No, wreszcie doczekaliśmy się wiosny. Jest pięknie, nawet gdy pada deszcz. Dzieci zaczęły wychodzić na podwórko szkolne a z rodzicami – na spacery. Pojawiły się pierwsze kwitnące krzewy a na drzewach – zielone gałązki i bazie. Pamiętajcie: to, że rosną nie oznacza, że można je zrywać lub deptać. Niech sobie rosną…Niech cieszą oko! Kolor zielony wpływa na lepsze samopoczucie, poprawia humor, uspokaja. Doceńmy to, co daje nam NATURA.

 

Zajrzyjmy do pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

♥ Nauczycielka rozmawia z dziećmi na temat spędzania ferii zimowych. Mała Piątaszka opowiada: „My jeździmy w zimie na wieś. Tam jest tak zimno, że moja mama do spania zdejmuje tylko buty!”

♥ Nauczycielka zaplanowała lekcję o parkach narodowych. Aby naprowadzić uczniów na ten temat pyta, z czym kojarzy się uczniom żubr. Odpowiedź pada zdecydowana:   Z piwem!

Uwaga na reklamy!

♥ Na lekcji Piątaszek zwierza się nauczycielce: Ja o niczym dzisiaj nie myślę, tylko o tym makaronie, który jest na obiad w stołówce!

♥ Nauczycielka zwraca się do Piętaszka z klasy 1 SP: A wiesz, że uczyłam kiedyś Twoją mamę i Twojego tatę? Piątaszek: A mojego dziadka też Pani uczyła?


 

19.03.2017

19032017 

Zaczyna się wiosna. Cala przyroda ożywa, jest coraz cieplej, słoneczko świeci, ptaszki śpiewają...Niech Cię nie zwiedzie niebieskie niebo i kalendarz! Jeszcze trochę musimy poczekać na prawdziwie wiosenną pogodę. Czapki, szaliki i kurtki jeszcze wciąż mogą się przydać. Ta pora roku jest najbardziej zdradliwa, kusi i zwodzi, a przecież wicher głowę urywa, temperatura skacze, pojawiają się zimne opady. Uważajcie na siebie, tak łatwo terazo przeziębienie. Proponuję ubierać się „na cebulkę” - czyli warstwowo. Również w szkole, gdzie kaloryfery grzeją słabiej. A po basenie koniecznie wysuszcie włosy! Strach patrzeć na dziewczyny, którym z głowy kapie woda na plecy tak, że cała bluzka jest mokra.

Koniec z dobrymi radami. Teraz troszkę śmiechu, żeby nam się weselej żyło:)

 

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Nauczycielka klas młodszych wspomina następujące zdarzenie: 7-letni Piątaszek podarował swojej pani na Dzień Kobiet kwiatek. Nauczycielka dziękuję, ale coś ją tknęło, więc pyta: „Skąd wziąłeś te kwiaty?”. Mały przyznaje, że zwierzył się paniom na portierni, jak bardzo chce podarować coś swojej wychowawczyni z okazji święta - wzruszona szczerością chłopca portierka dała mu kwiatek dla pani. Po tym wyznaniu, chłopiec dziwnie wierci się, zerka spod oka i mówi: „A Pani wie, że Dzień Kobiet jeszcze trwa?” „No tak, do północy. A dlaczego o to pytasz?” - odpowiada zdziwiona wychowawczyni. „Bo ja chciałbym ten kwiatek podarować też MOJEJ BABCI!”.

Na zajęciach dodatkowych nauczycielka prosi Piątaszka, aby wyjął książkę do geometrii. Dziecko kręci się zdenerwowane i mówi: „Nie, nie, Pani nie da rady z tą geometrią, to jest zbyt trudne!” „Dlaczego tak mówisz?” - pyta nauczycielka. „No, bo przecież ZNAM PANIĄ BARDZO DOBRZE!”

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Ręczniki są najczęstszą przyczyną suchej skóry.

Dziadek był kawalerzystą, bo nie mógł znaleźć panny.

Wczoraj przerabialiśmy na lekcji twierdzenie Pita Golasa.

Skały to nieruchomości na Ziemi.

Ameryka od czasów Kolumba pozostaje w prywatnych rękach.

Kiedyś królowie byli bogaci, a ludzie biedni. Dzisiaj już prawie nie ma królów.

Tatuś kupił auto ze stryjem, którym teraz dojeżdża do pracy.

 


07.03.2017

07032017

Wciąż przychodzą mi na myśl rozmaite sytuacje szkolne, które skłaniają do refleksji dotyczącej tzw. dobrego wychowania. Tym razem skupię się na sprawie nieznajomości imion i nazwisk nauczycieli, nawet tych, z którymi dziecko ma do czynienia na co dzień. To naprawdę dziwne, że w rozmowie uczniowie określają pedagogów takimi słowami, jak: „…no, taka trochę niska pani z długimi włosami…”, „…ta pani w okularach…”, „…to jest ta pani, która dzisiaj była z nami w świetlicy…”, „…ta pani, która wpisała mi kiedyś uwagę…” itp. W tym tygodniu obchodzimy święto kobiet. Czyż nie byłoby pięknie, gdyby z tej okazji dzieci wykazały się grzecznością i potrafiły rozróżnić swoich nauczycieli?

 

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Na co dzień każdy nauczyciel ma do czynienia z wieloma uczniami, powiedzmy, z kilkudziesięcioma, a w moim przypadku - z jeszcze większą liczbą; wystarczy wspomnieć, że z obiadów korzysta ponad 400 uczniów a ze świetlicy ok. 300. Każde z tych dzieci lubi, gdy zwracam się do niego po imieniu, i rzeczywiście staram się to robić., choć czasami mogę się pomylić. Nazwisko nieraz mi „umknie”, szczególnie wtedy, gdy jest podobne do nazwisk innych uczniów. W takich sytuacjach zdarza się, że oburzony uczeń reaguje tak: „Pani znowu się pomyliła! Ja się nazywam …!” albo „Przecież ja nie jestem Ania tylko Hania!”. A co ja na to? Zwykle pytam: „A czy wiesz, jak ja się nazywam? Jak mam na imię, jak na nazwisko?”. Przeważnie okazuje się, że uczeń nie wie…Przykre to, lecz prawdziwe…

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Najmocniejszym napojem jest woda, bo pędzi ona młyny.

Dziedzic usadowił gości na koźle, popędzając ich batem.

Kopernik napisał dzieło „O niebieskich migdałach”.

Dżdżownica spulchnia glebę i robi rolnikowi ulgę.

Kurę w ciąży nazywamy kwoką.

Bakterie rozmnażają się przez mikroskopy.

W dzień ziemia kręci się wokół słońca, a w nocy wokół księżyca.

Zeusowi z głowy wyskoczyła antena.

Srokę samca odróżniamy od sroki samicy tym, że samiec jest biało-czarny, a ona czarno-biała.

Moja rodzina składa się z matki, ojca oraz mnie; ja jestem najmłodsza.

 


23.02.2017

23022017 

Dzisiaj będzie trochę o grzeczności. A konkretnie o tym, że nasi milusińscy - duzi i mali - nie wiedzą czasami co wypada a co nie. Podam kilka przykładów: Kto pierwszy przechodzi przez drzwi? Pchają się, nie rozumieją, że najpierw trzeba przepuścić wychodzącego aby móc wejść do pomieszczenia. Nie przepuszczają przodem ani nauczyciela ani osoby płci żeńskiej. Po wejściu do sali nie mówią „dzień dobry” a wychodząc zapominają o „do widzenia”. Nie odnoszą naczyń po zjedzeniu posiłku. Rzucają śmieci na podłogę (i nie tylko śmieci). Z wielkim zdziwieniem przyjmują prośbę o podniesienie papierka. Najczęściej słyszy się wtedy: „To nie moje!”... No to co, że nie Twoje? Czy korona spadnie Ci z głowy, drogi uczniu? Ty wolałbyś pewnie potknąć się o ten śmieć, niż schylić się i wyrzucić go do kosza. A gdzie grzeczność? Gdzie poczucie odpowiedzialności za porządek w szkole? Nawet nie chcę wspominać o takich zachowaniach, szczególnie młodzieży, jak odzywka: „Od tego jest sprzątaczka”, bo takie też się niestety zdarzają. Wstyd! Byłoby znacznie milej (i czyściej), gdybyś zrobił to, o co zostałeś poproszony. Zastanawia mnie tylko, co na to rodzice? Czy w domu pozwalają dzieciom na takie zachowanie? Jakoś trudno mi w to uwierzyć.

Opowiem Wam, drodzy Czytelnicy, co spotkało mnie kiedyś w tramwaju linii „6”: Był tłok, godzina szczytu. Wsiadłam i widzę, że nie przecisnę się do kasownika, więc zwracam się grzecznie z prośbą do pani, stojącej przede mną, o skasowanie mojego biletu. A osoba ta, wzruszając ramionami, mówi: „Nie chce mi się!”. Byłam tak zdumiona, że kompletnie mnie zatkało. Pamiętam o tym zdarzeniu do dzisiaj. I wiecie co? Mam dziwne wrażenie, że ta nieuprzejma pani w dzieciństwie nie podniosła z podłogi ani jednego papierka.
Na pewno też nie odnosiła po sobie naczyń a w drzwiach przepychała się łokciami.
Ale pamiętajcie: w przyrodzie nic nie ginie, czyli co dajesz to otrzymasz. Przemyślcie to sobie.

A teraz na wesoło, czyli tradycyjnie zajrzymy do pamiętnika nauczyciela.

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora):

Hanka i Wasylek kochali się tak bardzo, że ona się utopiła, a on umarł z głodu.

Jacek Soplica po swojej śmierci był jakiś nieswój, ale przecież wiedział, że całe życie poświęcił ojczyźnie.

Andrzej nie miał taty, więc zajmował się nim ojciec.

Jagna na szczęście nie była długo chora, wkrótce zmarła.

Aleksander Wielki był dlatego sławny, że założył wielkie reformy.

Judym to twór polonistów.

Żeby poznać lepiej wszechświat należy powystrzelać więcej kosmonautów.

Dawniej jak była bieda, to bracia szli do kościoła w jednych spodniach.


14.02.2017

14022017

Widzieliście te czerwone serduszka? Całe ściany w szkole są nimi zawieszone. Miejmy nadzieję, że taki widok skłoni niektórych ludzi do milszego zachowania. Wizerunek serca niekoniecznie musi oznaczać miłość. Może być symbolem dobroci, sympatii, przyjaźni, współczucia… A święty Walenty - to nie tylko patron zakochanych ale również chorych i cierpiących.

Wg jednego z podań, święty Walenty uleczył ze ślepoty córkę sługi cesarskiego i doprowadził do nawrócenia całej jego rodziny, za co skazany został na śmierć.

Osobom „serdecznie bliskim” można w ten dzień przesłać pozdrowienia lub upominek, które zaświadczą o sile i głębi naszego uczucia.

A ja, tradycyjnie, podaruję Wam w ten dzień zabawne historyjki ze „szkolnego podwórka”:

 

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Piątaszka z klasy 4 skarży się nauczycielce na zachowanie koleżanki: Bo ona narusza moją WŁASNOŚĆ CIELĘTNĄ!

 

Zapożyczone z programu PR 3- Zagadkowa Niedziela

Pada pytanie: Do czego jest książka? Dziecko odpowiada: Do przytulania!

Cytat z książeczki: Przyjęcie dla motyli”: Gdyby nie dziecko, nie byłoby mamy i taty, tylko zwykli ludzie.

Pada pytanie prowadzącej program: Dlaczego pasja jest ważna w życiu? Odpowiedź małego gościa: Bo pasja to są przyjemności, a przyjemności są w życiu najważniejsze!


29.01.2017

29012017

Witajcie ponownie. To już koniec ferii zimowych. Mam nadzieję, że wszyscy spędziliście ten czas pożytecznie, tzn. z dala od komputerów i telewizji, na świeżym powietrzu, na nartach, łyżwach, sankach. Pogoda sprzyjała uprawianiu sportów zimowych. A może przynajmniej chodziliście na piękne spacery?

Dzisiaj proponuję przeczytanie kilku „różności”, które wyszukałam specjalnie dla Was, na poprawę humoru, żebyście nie smucili się powrotem do szkoły. Bo szkoła jest wspaniałym i wesołym miejscem.

 

Z pamiętnika ucznia SP nr 5 w Chorzowie

W zeszycie - pamiętniku uczennicy z klasy 5 - podglądnęłam taki wpis: Ucz się pilnie pókiś mała, byś nie zginęła w tłumie, bo nauka to potężny klucz, kto go umie - Na wieczną pamiątkę zawsze lubiana Cię Ania.

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Zwyczaj opalania się na plaży pochodzi z epoki brązu.

Na klimat Europy wpływa morze, które nas olewa.

Bogurodzica była napisana w języku polskim po łacinie.

Lekarz przed operacją myje ręce i pielęgniarki.

Byłą to wyspa położona z dala od morza.

Bakterie, które rozmnażają się przez kichanie, prowadzą tryb życia koczowniczy.

 

Podsłuchane w programie „Zagadkowa niedziela” (PR Trójka)

Prowadząca opowiada dzieciom o zaskrońcach. Mały gość pyta: A co to jest zaskroniec? Inne dziecko odpowiada: Zaskroniec to taki robal.

Prowadząca usłyszała w programie zarzut:

- Pani to tylko ciągle czyta z kartki!

- A co, mam wszystko z głowy mówić?

- TAK!

W programie mowa jest o dobroczynności. Na pytanie, czym właściwie jest dobroczynność, dziecko odpowiada: „Dobroczynność jest wtedy, gdy damy komuś trochę pieniędzy i ten ktoś może sobie np. kupić dom!”

(Oj, chciałoby się być adresatem takiej dobroczynności!:)


8.01.2017

08012017

Świat zamarzł. Z naszym samopoczuciem też chyba nie najlepiej. I co się dziwić? Na spacer zbyt zimno, dni jeszcze krótkie, jakieś choróbska czepiają się nas...Przyznam się, że nie wyszłam nigdzie od dwóch dni; boli mnie gardło i głowa, katar zaczyna zatykać nos. Co robić, żeby całkiem nie "skostnieć"? Mam swój sposób: czytanie.

Biorę do ręki książkę i ... świat wokół mnie przestaje istnieć. Kłopoty znikają, bolących kości nie zauważam, jakieś prywatne sprawy, które wydawały mi się najważniejsze na świecie, odpływają w siną dal. Jestem tylko ja (choć i tego nie jestem pewna) i bohaterowie książki, nowe miejsca gdzieś daleko stąd, kolorowe krajobrazy, których na żywo pewnie nigdy nie zobaczę; jest akcja, która przyprawia o szybsze bicie serca - mogę się śmiać, płakać, bać - ale wiem przecież, że to tak naprawdę mnie nie dotyczy, tylko kogoś innego, wymyślonego... I tak mijają godziny w cudownym śnie na jawie. Jaka szkoda, że tylko niektórzy doceniają wartość dobrej książki, a wśród dzieci i młodzieży - zjawisko czytania to prawdziwa rzadkość.

Weź więc książkę i odkryj świat fikcji, który może być ciekawszy, niż rzeczywisty.

Lecz jeśli jesteś w pełni sił i nie dopadła Cię grypa - nie zapomnij o ruchu na świeżym powietrzu, nawet przy temperaturze minusowej. To Ci wyjdzie na zdrowie!

W dzienniczku ucznia SP nr 5 w Chorzowie

Szanowna Pani Wychowawczyni, proszę o potraktowanie dzisiejszej obecności mojej córki na próbie przedstawienia z tolerancją dla jej niedyspozycji głosowej. Nie chce opuścić próby ale obawia się, że nie wywiąże się z roli z powodu silnego bólu gardła.

No proszę, jakich mamy ambitnych i solidnych uczniów:)

Proszę o usprawiedliwienie nieobecności syna na zajęciach szkolnych. Powodem nieobecności byłą konieczność kurowania go z nawrotu przeziębienia (czego należało się domyślić, pozwalając mu na pójście do szkoły w dniach wcześniejszych...Ach, ta nadzieja...). Jak gdyby powyższego było mało, syn podparł się ręką upadając i trochę nadwyrężył staw. Proszę go zwolnić z dzisiejszej lekcji wf. Z nadzieją na dobre dni XXX.

Smutne, ale...Zwróćcie uwagę na piękne i optymistyczne zakończenie:)

Proszę o usprawiedliwienie nieobecności córki na zajęciach szkolnych. Powodem nieobecności był rodzinny wyjazd w celach przyrodniczo-edukacyjnych.

No proszę, a myślałam, że taki cel przyświeca wyłącznie organizowaniu wycieczek szkolnych:)


1.01.2017

1012017

Witajcie w Nowym Roku 2017! Jaki będzie? Myślę, że wspaniały! Nowe wyzwania, wypełnienie noworocznych postanowień, poznanie nowych ludzi, nowe przygody, spełnienie marzeń...Martwicie się może, że dni wypełnione będą pracą, że zabraknie Wam czasu na przyjemności? Nie bójcie się, jak się postaramy, to każdy dzień może być niepowtarzalny.

            Z tej okazji odszukałam w Internecie wykaz świąt nietypowych. I co się okazuje? Jest ich więcej, niż dni nieświątecznych, np. w styczniu na 31 dni miesiąca przypada aż 21 świąt, a wśród nich: 7 I Dzień Dziwaka, 9 I Dzień Sprzątania Biurka, 13 I Dzień Wzajemnej Adoracji oraz Międzynarodowy Dzień Koszuli, 14 I Dzień Osób Nieśmiałych, 17 I Dzień Wszystkich Fajnych, 20 I Dzień Wiedzy o Pingwinach, 28 I Dzień Piszczałek i Fujarek, 31 I Międzynarodowy Dzień Przytulania. Jak Wam się to podoba? Może w szkole też coś wymyślimy, takie własne "święto" i dorzucimy do kalendarza? A wiecie, że np. na 1 II przypada Dzień Gumy do Żucia a 1 III obchodzić możemy Dzień Piegów? Ciekawe, czy w kalendarzu świąt nietypowych jest uwzględniony Dzień Uśmiechu...Jeśli nie, to proponuję, żeby był to pierwszy i drugi dzień nowego roku, a może nawet więcej takich dni w roku? Ja podejmuję to wyzwanie i uśmiecham się do wszystkich, którzy czytają ten wpis.

 

W pamiętniku nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie odnalazłam zabawne historyjki, które przedstawiam Wam w celu wywołania uśmiechu na Waszych twarzach:

Mały Piątaszek z klasy 1 pyta: Czy Pani jest pomocnicą pana dyrektora? A inni pomocnicy jak się nazywają?

W zeszycie Piątaszka: Na wystawie najbardziej podobała mi się pani, która nas oprowadzała.

W zeszycie Piątaszka: Sosny znoszą szyszki.

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

W Krakowie wybudowano ostatnio wiele nowych zabytków.

Kupił jej drogie rękawiczki, za które zapłacił marne grosze.

Koryto należy umyć po zjedzeniu świń.

Przez kilkadziesiąt lat Polska nie pokazywała się na mapie, bo była rozebrana.

Wacek wszedł na lód i zaczął pękać.


19.12.2016

19122016

No i wreszcie zbliża się ten piękny czas – Wigilia i Boże Narodzenie! Siądziemy przy świątecznym stole, podzielimy się opłatkiem. Wolni od codziennego zabiegania, znajdziemy chwilę na rozmowy z bliskimi, na uśmiech, na spotkania towarzyskie ale również na wyciszenie i zadumę. Wolne miejsce i dodatkowe nakrycie przy stole przypomni nam, że nie wszyscy są tacy szczęśliwi, że nie wszystkim dane jest cieszyć się świętem w gronie najbliższych…Pamiętajmy o osobach samotnych, chorych, złamanych przez życie. Dajmy im choć trochę swojego serca, może wsparcie materialne a może tylko uśmiech, może krótką rozmowę, aby wiedzieli, że nie są sami na tym świecie.

Aby wprowadzić Was, Drodzy Czytelnicy, w radosny nastój, przygotowałam kilka historyjek.

 

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Nauczycielka w klasie pierwszej wspomniała, że ma wnuki. Na to jedna z dziewczynek: „Oj, jak Pani ma wnuki, to nie powinna Pani już pracować”. Pani: „A przecież Twój dziadek też ma wnuki i pracuje”. Dziecko: „Tak, ale mój dziadek jest dyrektorem!”

♥  Na basenie dziecko pyta nauczycielkę: „Czy jak Pani była młoda, to były już na świecie kostiumy kąpielowe?”

W świetlicy wychowawczyni przeczytała dzieciom świąteczną bajkę o aniołku i leśnych zwierzątkach. Dzieci wypowiadają się na temat treści bajki. Chłopiec z 1 klasy: „Aniołek ustroił choinkę tym, co znalazł w lesie, np. szyszkami i TRUSKAWKAMI”.

 

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Uwagi w dzienniczku ucznia:

Uczeń coś robi, nie wiem, jak to nazwać.

Uczeń zażądał od nauczyciela 5 zł. za pościeranie tablicy.

Je chipsy na oczach wygłodniałego nauczyciela.

„Ale mi uwaga!” – powiedział lekceważąco na wpisaną uwagę.

Dźga cyrklem kaktusy, twierdząc, że chce pomścić dziadka, który był kowbojem.

Językowe łamańce i inne dziwolągi specjalnie dla Was, z okazji świąt

 

O tym, że dzieci przekręcają słowa, wszyscy wiemy. Ale żeby aż tak?:

kolęda: „…i Maryję, matkę LEGO…”,

modlitwa: „…DŹWIĘKI Ci składamy…”,

modlitwa: „…chleba naszego PRZEDSZKOLNEGO…”,

modlitwa: „…Aniele Boży, TCHÓRZU mój…”,

modlitwa: „…Panie, nie jestem W WODZIE, abyś przyszedł do mnie…”,

modlitwa: „…pod Poncjuszem PIRATEM…”,

kolęda: „…bo uboga była, RONDEL z głowy zdjęła…”.

I tym optymistycznym akcentem żegnam Was do Nowego Roku, życząc zdrowych, spokojnych i pełnych rodzinnego ciepła Świąt Narodzenia Pańskiego.

 


7.12.2016

07122016 1  07122016 2 

Przedświąteczny czas w szkole jest jak zaczarowany. Po korytarzach snują się słodkie zapachy; to kiermasz świąteczny: ciasta, ciasteczka, czekoladki i mnóstwo ślicznych i błyszczących ozdób choinkowych, wiele z nich wykonanych własnoręcznie przez uczniów. Nie wysłałeś jeszcze świątecznych życzeń do dziadków? Teraz masz okazję zakupić piękną, ręcznie wykonaną kartkę z wizerunkiem choinki albo reniferów ciągnących sanie. Odwiedził Was orszak Św. Mikołaja? Bo u mnie był i przez cały dzień słyszałam dźwięk dzwonków i zawołanie „Ho, ho, ho!”. Od razu zrobiło się świątecznie. A w świetlicy szkolnej kolorowe dekoracje przyciągają oko i skłaniają do rozmów z dziećmi na temat świąt – najchętniej o prezentach. O czym marzą dzieci?

 

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Dziewczynki z klasy 1: „Ja dostanę pod choinkę takiego pieska, który szczeka i rusza nogami. Ale on nie jest prawdziwy. Tylko z plastiku”; „A ja dostanę też takiego pieska, ale on nie tylko szczeka i rusza się, jeszcze robi siku i kupę”.

Chłopcy z klasy 1: „Ja dostanę od Mikołaja prawdziwy motor, taki z błyskawicą na kierownicy”; „A ja zamówiłem karabin, który strzela”; „A ja też chcę mieć karabin. Albo może też być pistolet. I taki miecz, co mruga”.

W stołówce szkolnej do obiadu dzieci dostały banana. Uczeń z 1 klasy: „Czy to jest banan czy ogórek? Bo jak ogórek, to ja nie chcę. A najlepiej, żeby dali czekoladę”.

Szanowni Rodzice, co Wy na to?

 

I jeszcze kilka innych historyjek, zebranych przeze mnie:

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora) oraz z PR Trójka „Zagadkowa niedziela”

Klimatyzacja to „zimne ogrzewanie”;

Człowiek to istota, bez której życie na świecie byłoby nierealne.

Człowiek jest ssakiem, bo nie znosi jajek, a jeśli, to je zjada.

Kolej przewozi pasażerów, ludzi i cudzoziemców.

Naokoło rozległy się krajobrazy.

Ojczyzna to kraj, z którym jest się związanym więzią małżeńską.

A w dzienniczku ucznia przeczytamy: „Zjadł wszystkie rośliny z kącika przyrody, bo jak twierdził, był głodny”; „Przepowiada przyszłość na lekcji historii”; „Recytuje wiersze w sposób szyderczy”; „Nie słyszy, że mówię”; „Uczeń robi swoje”; „Czyta książkę z zamkniętymi oczami”.


30.11.2016

30112016 1

Dzisiaj słów kilka o zjawisku bardzo powszechnym w naszej (i chyba w każdej) szkole - gubieniu różnych rzeczy przez uczniów. Otóż, w salach i na korytarzach znajdujemy: ołówki, długopisy, zeszyty i książki; pudełka z drugim śniadaniem i butelki z piciem; rozmaite części odzieży, takie jak czapki, szaliki, buty (pojedynczo i parami), kurtki, swetry; ręczniki, czepki i kostiumy kąpielowe; zabawki i piórniki; linijki, bloki i całe tornistry; klucze i telefony komórkowe. Dzieci tłumaczą się przed rodzicami na różne sposoby, również tak, że „ktoś mi ukradł”. Tymczasem kradzieże zdążają się naprawdę rzadko. Częściej są to przypadki zgubienia lub pozostawienia gdzieś swojej własności. Niestety, rodzice przyjmują oświadczenie dziecka bezkrytycznie i przychodzą z pretensjami do szkoły. Przypominam sobie takie zdarzenie sprzed wielu lat:

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Dziadek odbierał wnuka ze świetlicy i wtedy okazało się, że w szatni klasowej (dzieci korzystały z „boksów”) jest tylko jeden but. Dziadek czym prędzej wysnuł wniosek, że ktoś ukradł but z szatni i przybiegł z bardzo nieprzyjemnymi komentarzami do wychowawcy świetlicy (mimo, że wychowawca świetlicy nie odpowiada za szatnię klasową!). Nazajutrz okazało się, że drugi (ten rzekomo ukradziony) but dziecko miało skrzętnie schowany w tornistrze. Myślicie Państwo, że dziadek przyszedł wyjaśnić albo przeprosić? Ale skąd!

Gubią się też bloczki obiadowe. Jasne, że są malutkie i łatwo mogą się gdzieś zapodziać. Ale ostatnio zjawisko nieprzynoszenia na obiad bloczka stało się zbyt powszechne. Czy w autobusie przy braku biletu też będziemy tłumaczyć, że „zgubił się” albo że „zapomniałem”? Posiadanie bloczka obiadowego jest obowiązkiem wynikającym z regulaminu stołówki i ułatwia wydanie obiadu odpowiedniej osobie (takiej, która za obiady zapłaciła). Pamiętajmy, że w naszej stołówce żywi się ok. 450 osób, więc trudności organizacyjne też są duże. A tymczasem uczniowie tłumaczą się tak: „zapomniałem”, „mama mi nie dała”, „zgubiłem” (najczęściej); „wyprał się w pralce razem ze spodniami”, „ktoś mi zabrał z piórnika” (rzadziej ale dość często); „zjadł go pies”, „zjadł go młodszy brat” (dość rzadko). A ostatnio jakiś chłopczyk oświadczył: Bloczek wpadł mi do DZIURKI SCHODOWEJ (co oznaczać miało przestrzeń między poręczą a schodami). Maluchy często też oświadczają: „gdzieś się podział, nie wiem gdzie”, „był, był i nagle zniknął” – czy bloczkom wyrastają nóżki czy skrzydełka? A przecież wystarczy, drogi Rodzicu, dać dziecku na ten cel szczelne pudełeczko lub portmonetkę – o co bardzo prosi Was autorka tego wpisu

30112016 2


21.11.2016

21112016

Dzień dobry!

Dlaczego tak zaczynam ten wpis? Otóż dlatego, że codziennie okazuje się, iż niektórzy uczniowie naszej szkoły (a czasami też dorośli, rodzice, pracownicy) nie zawsze pamiętają  o tym pięknym zwyczaju przywitania się z każdą spotkaną osobą. Zresztą, podobnie rzecz się ma ze słowami pożegnania lub podziękowania. Takie zwykłe, małe, malutkie a jakże ważne słowa: dzień dobry, do widzenia, dziękuję, przepraszam…Czyżby w XXI nie obowiązywała nas grzeczność i życzliwość? No i do tego uśmiech! Jeśli o nim nie zapomnimy, to każdy dzień stanie się cudowny, szczególnie dla adresatów miłego słowa ale również dla obdarowujących. A więc, do dzieła dzieci młodsze i starsze, dorośli i szanowna młodzieży! Nie skąpmy bliźnim swojego uśmiechu na przywitanie czy pożegnanie. Nie wstydźmy się też przeprosić, podziękować…To niewiele kosztuje, a tak wiele znaczy.

A teraz zajrzymy do pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Niedawno byłam świadkiem następującego zdarzenia: wychodziłam właśnie ze szkoły, minęłam dorosłych oczekujących na dzieci i w tym momencie usłyszałam za sobą: „Patrz, to jest dziadek Tomka” a po chwili głośno: „Dzień dobry, DZIADKU TOMKA!”.
Jak widać, niektórzy uczniowie potrafią grzecznie się zachować - i to w jakiej fantastycznej formie :)

Również w stołówce spotykamy przykłady znajomości zasad grzecznego zachowania się:
Chłopczyk z klasy 1 upuścił na podłogę pełny talerz: kotlet, ziemniaki, surówka roztrysnęły się wokół niego. Malec wybucha płaczem i chlipie „Prze…prze…praszam”. Pani uspokaja go: „Nie płacz, nic się nie stało, zaraz to posprzątamy”. Mały nadal płacze, coraz głośniej,     i w przerwach między pociąganiem nosem wykrzykuje z rozpaczą w głosie: „Ja nie dlatego płaczę. Ja płaczę, bo jestem taki strasznie głodny!”.
Nie tylko grzeczny ale też z dobrym apetytem. Takie dziecko to rzadkość :)

Otwórzmy też dzienniczek ucznia SP nr 5

W dzienniczku ucznia znajdziemy przykłady użycia prawdziwie właściwej formy usprawiedliwienia rodzicielskiego: „Szanowna Pani Wychowawczyni, prosimy o usprawiedliwienie nieobecności naszego syna na zajęciach szkolnych w ostatnich trzech dniach (…). Zostawiając go w domu mieliśmy nadzieję na obezwładnienie kaszlu i kataru; póki co, nie udało się za bardzo…Więc „odsyłamy” go do szkoły, bo chociaż pewnie będzie przeszkadzać kaszląc, to już nie zaraża i może się uczyć. Z poważaniem, rodzice”.

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Ale żeby nie było tak idealnie, w dzienniczkach przeczytać można też inne wpisy: „Uczeń udaje psa, nie słucha poleceń”; albo „Uczeń twierdzi, że uwagi są potrzebne, bo może się potem pośmiać z nich z ojcem”; albo „Siedzi na lekcji i udaje bliżej niezidentyfikowane zwierzę, coś pomiędzy dzikiem a koniem”.


16.11.2016

16112016

O czym ćwierkają wróbelki w tę jesienno-zimową pogodę ?

Przygotowałam dla Was porcję dowcipów „z życia”. Jeden otrzymałam od naszego ucznia, który wrzucił anonimową kartkę do skrzyneczki w holu szkoły. Dziękuję, o Nieznajomy  i uśmiecham się do Ciebie, choć nie wiem, kim jesteś!

Z pamiętnika ucznia SP nr 5 w Chorzowie

Terminator jest bardzo dobrym żołnierzem – jest wesoły i mądry inaczej.

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

W stołówce szkolnej - Chłopiec z 1 klasy, z pretensjami: Proszę Pani, tu jedna dziewczynka jest bardzo niegrzeczna. Ja nie mogę spokojnie zjeść, bo ona chce mnie pocałować. Jakaś miłość się tu odprawia, czy co!
W stołówce szkolnej – Na obiad podano makaron z sosem carbonara (z szynką i boczkiem). Pani pyta ucznia: Czemu nie jesz? Uczeń: Bo to spaghetti jest nienormalne.
Stopień wyższy od przymiotnika „niski” to „wysoki”.
Nauczycielka pyta uczniów: Jakie książki czytają Wasi rodzice? Jedna z dziewczynek zgłasza się i mówi: Moi rodzice czytają to i owo.

Nasuwa się natychmiast skojarzenie z pewną gazetą telewizyjną!

Zapożyczone z pasy (tygodnik Angora) i z programu radiowego PR Trójka (Zagadkowa niedziela)

W zeszycie ucznia: „Polskę poćwiartowano na trzy nierówne połowy”.
W zeszycie ucznia: „Po zebraniu makulatury sprzedaliśmy ją razem z panią”.
W zeszycie ucznia: „Na niektórych wyspach Indonezji ludzie chodzą poubierani nago”.
Prowadząca program „Zagadkowa niedziela” wspomina następującą rozmowę. Na pytanie, skąd jest mleko dziecko odpowiada, że z kartonika. Dorosły docieka dalej: Ale skąd wzięło się mleko w kartoniku? Dziecko z przekonaniem: Ono tam było zawsze!
Prowadząca program wspomina na antenie rozmowę matki z córką - Dziecko: Mamo, kup mi tę lalkę. Matka: Nie mam pieniędzy. Dziecko: To weź z BAJKOMATU.
W programie radiowym „Zagadkowa niedziela” trwa rozmowa z zaproszonymi do studia dziećmi na temat ekologii. Prowadząca pyta, jak długo, zdaniem dzieci, rozkłada się              w przyrodzie np. wyrzucona butelka, papier itp. Zdaniem dzieci taki rozkład trwa 1 rok lub 100 lat – propozycje są bardzo różne. W końcu pada pytanie: A jak długo rozkłada się wyrzucona pielucha jednorazowa? Odpowiedź jednego z małych uczestników jest zdecydowana: To zależy, czy z zawartością!


06.11.2016

06112016

Drodzy Czytelnicy! Przypominam o skrzyneczce, która stoi w holu szkoły. Możecie do niej wrzucać notki z Waszymi propozycjami związanymi z blogiem „Uśmiechnij się”. Na razie dostałam liścik od ucznia, wyrażający uznanie dla moich starań i było mi bardzo miło. Kilkoro nauczycieli dorzuciło jakieś historyjki z własnego „pamiętnika”, no i najcenniejsze – e-mail od mamy naszego ucznia. Proszę jednak o liczniejszy odzew – wtedy wiem, że to co robię ma sens. I ponawiam apel do wszystkich: uśmiechnijcie się po to, żeby przekonać się, jaki świat jest piękny.

            Zapraszam do dzienniczka ucznia, w którym znajdujemy wspaniałe i jedyne w swoim rodzaju wpisy:

Szanowna Pani, prosimy o usprawiedliwienie nieobecności córki na lekcjach. Nieobecność spowodowana była zbyt późnym powrotem z długoweekendowego wyjazdu, który uniemożliwił dziecku godziwy wypoczynek, dający szansę aktywnego i świadomego uczestnictwa w lekcji. Z przeprosinami i pełną odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację, xxx
Proszę o usprawiedliwienie nieobecności mojego dziecka na zajęciach szkolnych. Powodem nieobecności jest rodzicielskie dążenie do minimalizowania skutków przeziębienia dla przeziębionej córki i otoczenia.

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Uczeń żuje gumę, choć dwukrotnie wyrzucał ją do śmietnika.
Uczeń przedrzeźnia nauczyciela, chowając się pod ławkę.
Uczeń siedzi na stojąco.
Wyjmuje oko na lekcji biologii i bawi się nim.
Uczeń wyciera masełko w krzesełko kolegi na lekcji religii.

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5 w Chorzowie

Ze szczerym zdumieniem, konspiracyjnym szeptem, uczeń do nauczyciela: „A Pani wie, że po polsku mówi się „poszedłem” a nie „poszłem”, jak się mówi?
Nie warto wracać do domu, bo wtedy nie wyjdziesz.
W klasie 1 SP: „A Pani mieszka w szkole?”, „Też ma Pani dom?”, „A Pani wie, co dostanę na urodziny/pod choinkę? Bo ja chciałbym wiedzieć”.


30.10.2016

Dzieci lubią się bać (oczywiście tak na niby). Właściwie nie wiadomo do końca, dlaczego. Pewnie w zetknięciu ze strachem ich własne życie staje się bardziej bezpieczne, a dziecko najbardziej ze wszystkiego potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Dzieci uwielbiają też zabawy w przebieranki – wcielanie się w różne postaci daje im pewność siebie, świadomość własnej tożsamości. Może dlatego właśnie tak szybko i bezboleśnie zakorzeniła się i w Polsce tradycja Halloween. Już niedługo ten dzień. Pozwólmy dzieciom wdziać powłóczyste, postrzępione szaty, pomalować twarze, wyczarować dziwne fryzury. I wcale nie trzeba w tym celu kupować w sklepach drogich strojów - wystarczy stare prześcieradło, szminka mamy, kawałek łańcucha, może kilka agrafek? Jeśli młody człowiek sam wymyśli dla siebie kostium i sam go wykona, zadowolenie z dobrej zabawy będzie jeszcze większe. Życzę więc Wam wspaniałych wrażeń, kreatywności, no i słodkich snów...

30102016 1

A teraz czas na sporą dawkę humoru szkolnego – czyli zaglądamy do pamiętnika nauczyciela SP nr 5

Na jednej z pierwszych wrześniowych lekcji nauczycielka omawia z dziećmi wspomnienia wakacyjne. Zgłasza się Jaś i mówi: A ja z tatą biegałem po parku i szukaliśmy Pokemonów.
W tym momencie wyrasta las rąk i rozlega się chóralne: Ja też! Ja też!
Najwyraźniej, wakacje spędzamy zgodnie z duchem naszych czasów.
Na lekcji uczniowie utrwalają znajomość nazw miesięcy. Pani pyta Jasia: Jasiu, wiesz kiedy masz urodziny? Wiem – odpowiada Jaś – za dwa lata!
W podręczniku na obrazkach przedstawione są różne zawody. Zadaniem ucznia jest wpisanie w kratkach odpowiadających ilości liter, właściwą nazwę. I co się okazało? Otóż, okazało się, że hydraulik to kanalista!
Może i dzieci nie znają nazw zawodów, ale doskonale potrafią liczyć – ilość liter zawsze się zgadza!

Dziękuję serdecznie Pani Gabrysi i Pani Kasi za przesłanie historyjek do tego wpisu. I czekam na więcej :)

Jeszcze tylko kilka słów:

Niedługo czeka nas też inne święto – 1 listopada. Pamiętajmy o bliskich i znajomych, którzy odeszli. Na cmentarzach spotkamy wiele grobów zaniedbanych, zapomnianych. Postawmy tam znicze, niech choć w ten jeden dzień zapłoną światełka również dla tych nieznanych…

30102016 2


24.10.2016

Dzisiaj kilka słów o tym, co nas niepokoi

Wychowanie dziecka to zadanie wymagające cierpliwości, na efekty trzeba czekać bardzo długo. W proces ten zaangażowanych jest wiele osób; to nie tylko nauczyciele ale przede wszystkim najbliżsi, a więc rodzice, dziadkowie, rodzeństwo a także środowisko, w którym przebywa dziecko. Nawet sporadyczne kontakty mogą mieć zasadniczy wpływ na jego rozwój. No i oczywiście media… Na te ostatnie należy szczególnie uważać, tak, aby proponowany przez nie zakres wiedzy był odpowiedni dla wieku dziecka. Nawet niewinna z pozoru bajka może zawierać treści pełne np. agresji.

Dzieci obserwują świat i, niestety, najszybciej i najlepiej przyswajają sobie zachowania/słownictwo niezbyt odpowiednie dla nich. Oburzamy się, gdy słyszymy wulgaryzm w ustach siedmiolatka, a przecież słowo to zostało zasłyszane od starszych, czasami nawet w domu rodzinnym. Dziwimy się, że uczeń nie uważa za stosowne posprzątać po sobie talerza; lecz widocznie nie został tego nauczony we wczesnym dzieciństwie. Jeżeli maluch rzuca swoją kurtkę na podłogę, choć obok znajdują się wieszaki, można śmiało założyć, że w domu dziecięce kurtki chowa do szafy mama.

Przykład ze stołówki szkolnej: wielokrotnie spotykam się z faktem, że dziecko 7, 8 a nawet 11-letnie nie potrafi obrać banana i prosi o pomoc. Niemożliwe? Ależ zapewniam Państwa, że tak właśnie jest!
Przykład z szatni szkolnej: babcia na klęczkach ubiera buty 7-letniemu chłopcu. Zmyślam? Ależ skąd!

Kochani Dorośli – Mamusie, Tatusiowie, Wychowawcy, Dziadkowie – nie wyręczajcie dzieci we wszystkim, bo wychowacie sobie „nieumiałki”, które w przyszłości nie poradzą sobie w życiu. Wasze „skarby” naprawdę potrafią wiele rzeczy zrobić samodzielnie. Nasza miłość nie może być hamulcem dla rozwoju dziecka. Uważajcie też na to, jaki świat pokazujecie młodym ludziom, czego ich uczycie, jakich słów przy nich używacie. Przesadna troska o dziecko wywołać w nim może przekonanie, że świat chce go skrzywdzić, że otaczający go ludzie są wrogami – również szkoła i nauczyciele. I wcale nie jest to rzadkie zjawisko: niechęć do szkoły, lekcji, nauki może być wywołana zachowaniem się mamy, która     z przerażeniem odprowadzała swoje dziecko pierwszy raz do szkoły.

Pozwólmy dzieciom zdobywać doświadczenie poprzez wypróbowanie własnych sił, poznawanie ludzi i świata, poprzez popełnianie błędów i uczenie się na nich. To jest niezwykle ważne w procesie wychowania.

Wszystkich zainteresowanych tematem wychowywania młodego pokolenia odsyłam do lektury ciekawego, choć dla niektórych kontrowersyjnego artykułu w Internecie http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/892103,nasze-dzieci-to-najwieksze-pierdoly-na-swiecie-hodujemy-zombi-ktore-nie-wiedza-kim-sa.html.

Mam nadzieję, że zrozumiecie Państwo to przesłanie w sposób właściwy.

A teraz nieco weselej: zapraszam do pamiętnika nauczyciela - tygodnik Angora

Wiatr wiał tak silny, że przewracał dzwony na drugą stronę.
Danuśka weszła na ławę i zaczęła grać na lutownicy.
Beethoven była głuchy ale przynajmniej widział co komponuje.
Ptaki bardzo różnią się od gadów – lataniem i budową gęby.
Ulepiliśmy bałwana jeszcze większego od naszego tatusia.
Chłop pańszczyźniany musiał znosić panu jajka.
Zbyszko na widok wroga zamknął się w przyłbicy.


Mam nadzieję, że po tym poważnym wstępie rozśmieszyłam Was, drodzy Czytelnicy, wystarczająco.

24102016


18.10.2016 r.
18102016
Na lekcjach zdarzają się różne dziwne, śmieszne a czasem przerażające historie. Również w zeszytach i pracach kontrolnych można je spotkać. Takie, co to nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.  Każdy nauczyciel na pewno jakieś pamięta; stają się one potem tematem do przedyskutowania w gronie pedagogicznym, czy też podczas spotkań towarzyskich – oczywiście z zachowaniem tzw. „tajemnicy zawodowej”.

Z pamiętnika nauczyciela SP nr 5

Trwa lekcja. Nagle dzwoni telefon komórkowy. Nauczycielka zerka na wyświetlacz i widzi, że dzwoni jej matka. Ponieważ matka jest już osobą wiekową i schorowaną, zaniepokojona nauczycielka odbiera i pyta, czy coś się stało, bo nie może teraz rozmawiać. Po krótkim wyjaśnieniu szybko rozłącza się. Ciekawski uczeń pyta, kto dzwonił. Pani mówi, że jej matka. Uczeń: „To Pani ma jeszcze mamę?”. Pani: „Tak, mam, i mamę i tatę”. Na to jakaś uczennica: „To moje gratulacje”.

Zapożyczone z prasy (tygodnik Angora)

Wszyscy czujemy się dobrze, z wyjątkiem dziadka, który umarł.
Życie to tragedia w trzech aktach: akt urodzenia, akt ślubu, akt zgonu.
Hektor uciekał nie ze strachu, tylko z trwogi o własne życie.
Przerażony pilot poczuł, że ma obcięty ogon.
Boryna obudził się martwy.
Przed śmiercią Gerwazy był bardzo wesoły, dowcipny, towarzyski, a po śmierci stał się bardzo surowy, smutny i odludek.
Zakończenie jest ciekawe: główny bohater wysadza się w powietrze.


12.10.2016 r.

Dzisiaj słów kilka o pięknym zawodzie nauczyciela. Dlaczego pięknym i dlaczego dzisiaj?   W piątek 14 października obchodzić będziemy Dzień Edukacji Narodowej. Z tej okazji odbędzie się uroczysta akademia, na której uczniowie podziękują swoim pedagogom za wysiłek, poświecenie, życzliwość. Święto obchodzić będą również wszyscy pracownicy szkoły, nikt nie zapomni złożyć życzeń osobom, bez których szkoła nie mogłaby funkcjonować: paniom sprzątaczkom, sekretarkom, obsłudze kuchni i administracji, panom konserwatorom, portierom. Oni też codziennie przyczyniają się do Waszych sukcesów.

A nauczyciel? Nauczyciel przekazuje Wam to, co może najlepszego: swoją wiedzę. Po to, byście z "mądrymi głowami" poszli dalej, w świat.

Nauczyciel bywa surowy, wymagający ale równocześnie życzliwy, serdeczny, dbający o Was. A nie jest to łatwa praca, wierzcie mi. Ale jest piękna: widzieć, jak nasi wychowankowie z nieopierzonych piskląt wyrastają na światłych ludzi. Podziękujcie więc swoim pedagogom z całego serca. Mam też nadzieję, że każde dziecko, nawet małe wie, kim jest nauczyciel.

Bo z innymi zawodami różnie bywa.

Zajrzyjcie do pamiętnika nauczyciela.

Na zajęciach świetlicowych wychowawczyni omawia z dziećmi różne zawody. Do dyspozycji ma akcesoria, które ułatwić mają rozpoznanie poszczególnych profesji: garnek, chochlę, grabki, igłę z nitką itp.

Pani pokazuje grabki i pyta, kto potrzebuje ich w pracy. Dzieci mają kłopoty z określeniem zawodu, więc pani podpowiada, że to słowo rozpoczyna się na literę "O". Uczeń triumfalnie wykrzykuje: "okulista".

Wyobrażacie sobie, jak okulista grzebie w oku pacjenta grabkami?

Na tychże zajęciach dowiedzieliśmy się, że kucharz to "zupnik"; szewc to "butnik", a na podpowiedź nauczycielki, że zawód ten zaczyna się na "sz" - dziecko stwierdziło, że "szaszłyczek"; zaś igłą i nitką posługuje się, wg uczniów, "iglarz".

Oj, biedna ta pani nauczycielka!

Wracając do tematu zawodu nauczycielskiego i trudności z nim związanych pragnę podkreślić wpływ hałasu - który Wy, kochani uczniowie, stwarzacie - na nasze samopoczucie. To hałas powoduje, że jesteśmy tak bardzo zmęczeni po kilkugodzinnym pobycie w szkole. Zmęczeni są nie tylko dorośli; dotyczy to również dzieci. Jak hałas przeszkadza w koncentracji uwagi, pokaże Wam następujące zdarzenie, które miało miejsce w świetlicy:

Wychowawczyni, pragnąc ustawić grupę do wyjścia na obiad, głośno wywołuje uczniów po nazwisku, aby ustawiali się przy drzwiach. Podchodzi do niej chłopiec z 1 klasy, kładzie palec na ustach i syczy: "Ciiii... ja tu próbuję lekcje odrobić".

Święto Nauczyciela to również święto całej społeczności szkolnej. Życzę więc Wam wszystkim - Pracownikom, Uczniom, Rodzicom - samych pięknych, słonecznych dni, pełnych nadziei na przyszłość. Życzę zdrowia i uśmiechu. A te kwiaty są dla Was.
12102016


10 października 2016 r.

Za oknem szaro, dni coraz krótsze, powiało jesienną nostalgią... Po przekroczeniu progu szkoły zapominamy jednak od razu o smętnej pogodzie, bo tutaj życie wre. Zawsze coś się dzieje, każdy dzień jest inny, choćbyś już n-ty raz przerabiał w klasie ten sam temat - za każdym razem zdobywasz nowe doświadczenia, a i efekt Twoich starań bywa bardzo różny. Nie ma czasu na smutki i kłopoty osobiste. Uśmiech sam wypływa na Twoje usta i to jest tak, jakby wyjrzało zza chmur słońce. Więc uśmiechnij się mimo wszystko i do wszystkiego, co spotyka Cię w tym dniu. Od razu będzie lepiej, świat wyda się piękny a ludzie życzliwi. Żeby Wam pomóc pozytywnie i z nadzieją spojrzeć na otaczającą Was rzeczywistość, podsuwam do przeczytania takie oto cudeńka:

 

Z pamiętnika nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie

 

Mój ulubiony MIŚ to PIES DALMATYŃCZYK bo jest słodki i miękki.

Deszcz padał gęsto i tam gdzie chce.

Nietoperze w zimie hibernują, gdyż ich pożywienie także hibernuje i nie mają wyjścia.

Zapożyczone z prasy - tygodnik Angora

 

Bohaterka, jako żywy organizm posuwa się do przodu poprzez starzenie.

Była to kobieta bezużyteczna, tylko do pooglądania.

Moniuszko był to muzykant, który zoperował Halkę.

Chorym mówił miłe słówka, pocieszał ich tak, że nikt nie tracił nadziei, że umrze.

Aha, i jeszcze zobaczcie, jaka jesień potrafi być zadziwiająca! I gdzie ta szarość ?
10102016


6 października 2016 r.
06102016
Moi Kochani Czytelnicy – Nauczyciele, Uczniowie i ich Rodzice, musicie przyznać, że uczniowie naszej szkoły – a co za tym idzie – bohaterowie tego bloga, nie są takimi sobie zwykłymi przeciętniakami, są po prostu nadzwyczajni. W związku z tym, należałoby jakoś ich nazwać w sposób szczególny, by wyróżniali się spośród innych uczniów, innych szkół. Mam już dość przysłowiowego „Jasia”. Długo się zastanawiałam, jakie imiona byłyby godne dla postaci z bloga „Uśmiechnij się”. Mam dwie propozycje:


1. imiona dla chłopca i dziewczynki związane w jakiś sposób z nazwą szkoły (w Chorzowie mówi się o nas „Piątka” – wiedzieliście o tym?), a więc PIĄTASZEK  i PIĄTASZKA;
2. imiona dla chłopca i dziewczynki związane z istotą i nazwą tego bloga: U-ŚMIESZEK i U-ŚMIESZKA; literka „U” oddzielona myślnikiem wskazuje na ucznia (w taki sposób oznacza się skrótowo ucznia np. w dokumentach).
Jestem bardzo ciekawa, co Wy na to. Czekam też na Wasze propozycje, pewnie będą ciekawsze/śmieszniejsze.

 

Proponuję konkurs na najlepsze imiona dla naszych bohaterów. Wasze propozycje i ewentualnie głosy na podane przeze mnie imiona proszę przesyłać w e-mail na adres bkoteja@wp.pl (w temacie wiadomości proszę napisać „Uśmiechnij się”) lub zgłaszać osobiście do kierownika świetlicy Bożeny Kotei (czyli do mnie). Umieszczę też na portierni skrzyneczkę do wrzucania kartek z Waszymi pomysłami. Do tej skrzyneczki będziecie też mogli wrzucać opisane krótko zabawne zdarzenia z życia szkoły. Z góry dziękuję i uśmiecham się do Was serdecznie :) :) :)

 


28 września 2016 r.


Rzeczywistość szkolna to nie tylko lekcje, przerwy i uroczyste akademie…Ważną rolę pełnią dzienniczki ucznia, inaczej zwane zeszytem informacyjnym – czyli ten podstawowy sposób na kontakt nauczyciela z rodzicami. W dobie dziennika elektronicznego takie pisemne przesyłanie informacji pewnie zaniknie, a szkoda…Ileż tam wspaniałych wpisów, wywołujących uśmiech na twarzy. Okazuje się, że uwagi nauczyciela wcale nie muszą być przygnębiające a usprawiedliwienia rodzicielskie nudne. Jak się postarać, to forma takiego wpisu może być naprawdę zajmującą rozrywką dla obu stron.


Zajrzyjmy więc tym razem do dzienniczka ucznia.

Zapożyczone z prasy - (tygodnik Angora)

Uczeń siedzi w ławce i zachowuje się podejrzanie.

Jaś spóźnia się na lekcje, twierdząc, że kieruje się nie dzwonkiem, tylko własnym instynktem.

Uczeń zadaje pytania, na które nie znam odpowiedzi.

 

Z dzienniczka ucznia Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie

Szanowna Pani, z nadzieją, że wg zasady „jeden uczeń mniej – nauczycielowi lżej”, przyczynimy się do zaoszczędzenia Pani sił, prosimy jeszcze dzisiaj o uznanie, że niewyzdrowiona – do – końca – nasza córka może mieć usprawiedliwione niećwiczenie pływania.

Szanowna Pani Magister, nasza córka zmaga się z jakimś wirusem powodującym kaszel i osłabienie. Mamy nadzieję, że to ona wygra. Póki co, staramy się oszczędzać jej zasoby na tę walkę. Dlatego prosimy o wsparcie i pozwolenie dziecku na obserwację zajęć basenowych z miejsca rezerwowego.

 


20 września 2016 r.
20092016
Ach, te słowotwórcze umiejętności dzieci, zwłaszcza małych! Zachwycamy się nimi każdego dnia, szkoda tylko, że wylatują nam z głowy. A przecież warto je zachować dla potomności…Całe szczęście, że niektórzy nauczyciele i rodzice prowadzą odpowiednie zapiski.

Zajrzyjmy znów do pamiętnika nauczyciela.

Z pamiętnika nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie.

Promienie słoneczne rozpuściły płatki śniegu i woda po raz kolejny wyparowała. Tak odbywa się wędrówka wody w PRZYRODZENIE.

Rośliny uprawne to: ROŚLINY URWANE, ROŚLINY UBRANE, ROŚLINY UPRANE.

W czasie burzy GRZMOCIŁO i wiał silny wiatr.

Azorek sprytnie BURAKOWI kość odebrał.

Dodawanie jest PRZYJEMNE.
A miało być „przemienne”, chociaż „przyjemne” też miło…

Bloczki obiadowe to: BRELOCZKI, ZNACZKI, BRYLOCZKI, NUMERKI, CYFERKI. KWADRACIKI, BILECIKI.


Zapożyczone z prasy -
(tygodnik Angora)

Ludzie pierwotni mieli narządy z kamienia.

W Mongolii przed wiekami wsławił się jeden cham, nazywał się Dżyngis-cham.

Jacek Soplica był z początku warchlakiem, a dopiero później stał się porządnym człowiekiem.

 


14  września 2016 r. 

 

Wiedza jest jak rzeka: głęboka i rozległa…A wiedza dzieci bywa zadziwiająca; to taka rzeka, która nie wiadomo do końca, w jakim kierunku popłynie. Cudaczne pomysły naszych uczniów wynikają właśnie stąd, że „coś im dzwoni ale nie wiadomo, w którym kościele”. I tak, w zeszytach i pracach kontrolnych można trafić na wyjątkowe perełki.

Rzućmy okiem do pamiętnika nauczyciela.


Z pamiętnika nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie

Największe miasta w Polsce, to: Kraków, Gdańsk, Wrocław, Łódź, Białoruś.

Na lekcji w klasie 1 SP nauczycielka pyta dzieci, w jaki sposób pomagają mamie porządkach domowych. Zgłasza się Jaś i mówi: Ja lubię pomagać mamie, a najczęściej sprzątam „pronciem”.

Po dłuższych wyjaśnieniach okazało się, że dziecko miało na myśli płyn „Pronto”.

Klimat to coś stałego, co nie wiadomo, kiedy się zmienia.

Dolina to dziura otoczona górami.

 

Zapożyczone z prasy

(tygodnik Angora)

Matejko namalował „Bitwę pod Grunwaldem” chociaż ani razu jej nie widział w telewizji.

Mickiewicz był filatelistą w okresie studiów.

Król Ludwik XIV żył w pięknym stylu, który do dziś nie zaginął i można go kupić w komisie.

Kain zamordował Nobla.

 


5 września 2016 r. 

 

Większość nauczycieli czuje się wiecznie młoda, nawet jeśli emerytura czyha tuż za progiem. To dziwne zjawisko wynika zapewne z ciągłego kontaktu z dziećmi i ich wybujałą wyobraźnią. Mimo pracy w hałasie i zmęczenia, niejeden belfer uśmiecha się, będąc świadkiem następujących dziecięcych wymysłów:

 

Z pamiętnika nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie

Podczas zabawy integracyjnej w świetlicy zadaniem dzieci jest powiedzenie czegoś miłego o koledze siedzącym obok. Dziewczynka z 1 klasy: „Witam Michała, który ma fajnego BANANA”

(Dziewczynka miała na myśli rysunek banana na pudełku śniadaniowym chłopca)

 

Zabawa w świetlicy szkolnej.

Pani mówi: „…zamknijcie oczy, będę wrzucała pojedynczo klocki do wiaderka; uważnie słuchajcie, musicie mi powiedzieć …”. W tym momencie uczeń wchodzi w słowo nauczycielce, pytając: „Jaki kolor mają klocki?”. „Nie – odpowiada pani – musicie zgadnąć, ile klocków wpadło do wiaderka”.

 

Szkoła czy szpital?

Spotykają się dwie nauczycielki. Do obowiązków jednej z nich należy m.in. pilnowanie dzieci w stołówce podczas obiadów. Druga pani uczy dzieci pływania.

Pierwsza: Wiesz, dzieci mówią o mnie „pani salowa”!

Druga: To i tak nie najgorzej, bo ja jestem „panią od basenu”!

 


5 lipca 2016 r.

 

(…)Co ma guzik do wiatraka?
Co ma frak do kamizelki?(…)


Albo:


(…) Ene due rike fake (…)

Kto z Was pamięta te dziecięce wierszyki? Czy jest w nich jakiś sens? Oczywiście, że tak, każde dziecko tak potrafi!  Wystarczy zajrzeć do zeszytu ucznia. Ileż tam ciekawych zwrotów, niespotykanych stwierdzeń, ileż cudów słowotwórczych! Tylko czytać i się zachwycać! Jeśli nauczyciel płacze czasem nad pisemnymi pracami swoich uczniów (a pewnie nie raz się to zdarza), to albo z żalu nad sobą i własną bezsilnością, albo…ze śmiechu.


Zajrzyjmy koniecznie do pamiętnika nauczyciela.


Z pamiętnika nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie

♥ W lesie rosną różne drzewa: buki, dęby i owsiki…

♥ W pierwszym roku roślina rośnie a w drugim kitka i owocja.

♥ Dary jesieni to piękne jabłuszka, laskowe orzechy, brązowe kasztany, pełne makówki, żółte stringi fasoli i czerwone korale jarzębiny.

♥ Żyrafa ma długą szuję…

♥ Dziecko kwoki to KWOCZKA a tata to KWOK.

♥ Uczeń stworzył mix żołędzia z jarzębiną i nazwał ten twór ŻOŁĘBINA.

♥ Muchomor to HUMOROR, a źrebak to ZIEBRAK.

Zapożyczone z prasy
(tygodnik Angora)

♥ Usuwano stare gruzy a na ich miejsce budowano nowe.

♥ Chłop był wyciskany przez pana.

♥ Wallenrod dał znak Aldonie, że już nie żyje.

♥ Aby ustrzec tasiemca przed chorobami, należy często myć ręce.

 


26 czerwca 2016 r.

 

Można by sądzić, że pilnowanie dzieci w stołówce szkolnej jest zajęciem niezbyt ciekawym i dość monotonnym.  

Pewien uczeń podsumował moje starania w sposób prosty i bezpośredni: „Pani to ma fajna pracę – tylko karteczki

Pani rozdaje!”.

Nie będę wnikać w szczegóły moich obowiązków zawodowych… Powiem tylko, że dyżur przy obiedzie jest

zajęciem prawdziwie fascynującym i dostarcza mi okazji do wielu obserwacji zachowań a także gustów  

żywieniowych naszych wychowanków.

No bo, czy człowiek dorosły wymyśliłby, żeby z marchewki z groszkiem -  precyzyjnie i godzinami, z cierpliwością Kopciuszka z bajki – wydłubywać groszek (jeśli ktoś go lubi) lub odwrotnie: zjadać wyłącznie samą marchewkę? Czy przyszłoby mu do głowy przykrywać nielubiany kotlet kołderką ziemniaczaną i udawać, że go tam nie ma i nigdy nie było? Albo że zniknął, jak sen jakiś złoty? A uczeń tak, uczeń to potrafi.


Zajrzyjmy więc do pamiętnika nauczyciela

Z pamiętnika nauczyciela Szkoły Podstawowej nr 5 w Chorzowie

W stołówce szkolnej

Uczeń do kucharki: „Ja nie chcę mięsa!”
Kucharka: „To nie jest mięso tylko smażony ser camembert”.  
Uczeń (z oburzeniem): „A co się stało z mięsem?!”

♥ W stołówce

Uczeń pyta: "Z czym są dzisiaj te pierogi?"
Kucharka odpowiada, że z serem.
Na to uczeń: "To ja proszę bez sera."

W stołówce

Uczeń pyta: "Jaka dzisiaj jest jarzyna?"
Kucharka odpowiada, że marchewka z groszkiem.
Na to uczeń: "To ja poproszę bez groszku".

MAPA

COPYRIGT Zespół Szkół Sportowych nr 1 w Chorzowie FREE JOOMLA TEMPLATES